„Wakacje Mikołajka”

0
252
views
wakacje-mikolaka-ksiazka-kontra-film

„Wakacje Mikołajka” dziś w nieco innym kontekście.

Mikołajek zawojował nasze (minione już niestety) wakacje. Przeczytaliśmy „Rozrywki Mikołajka”, „Szkolne Przygody Mikołajka”, „Nowe Przygody Mikołajka” i „Wakacje Mikołajka”. Te ostatnie nawet ze 3 razy. Plus kilka razy oglądaliśmy film pod tym samym tytułem, powstały na bazie książki. Nasze wcześniejsze spotkania z klasycznym „Mikołajkiem” opisałam we wpisie „Mikołajek”.

wakacje-mikolaka-ksiazka-kontra-film

Wszystkie książki utrzymane są w podobnym stylu, napisane ze specyficznym poczuciem humoru. Cała seria trzyma poziom, to trzeba przyznać. Choć Goscinny i Sempe są autorami tylko dwóch z wymienionych przeze mnie książek. Pozostałe dwie książki „Rozrywki Mikołajka” oraz „Szkolne Przygody Mikołajka” powstały – tutaj cytat z okładki – „Na podstawie książek Goscinnego i Sempego”.

Wydawało mi się, że w trakcie lektury można wyczuć różnicę w stylu, w jakim napisane są książki. Jednak są to tylko niuanse i po głębszym zastanowieniu nie mam pewności, czy moje odczucia nie wynikają z faktu, że czytając miałam świadomość iż książki wyszły spod pióra innego autora…

„Wakacje Mikołajka” – książka kontra film

Dziś jednak o tym, co lepsze, ciekawsze, zabawniejsze, bardziej wciągające, książka czy może jednak film?

„Wakacje Mikołajka” książka

Książka opisuje dwie wakacyjne sytuacje. Tak, jakby kolejne wakacje głównego bohatera, rok po roku.  Pierwsze wakacje Mikołajek spędza nad morzem z rodzicami, drugie wakacje na obozie z kolegami. Zarówno czas z rodzicami jak i z kolegami obfituje w przezabawne sytuacje. Książka jest wciągająca, pełna specyficznego uroku. Trochę w stylu retro (a jakże by inaczej). Klasyczny „Mikołajkowy” humor trafia na jednej płaszczyźnie do dzieci, na innej płaszczyźnie do rodziców. To bardzo subtelne szczegóły, trudne do przekazania wprost. Jedno zdanie podsumowujące rozdział zawierające zawoalowaną aluzję, żart. Rodzic zrozumie to po swojemu, dziecko po swojemu. Obydwoje uśmiechną się pod nosem, albo parskną śmiechem. Choć każde będzie śmiało się z czegoś innego, obydwoje będą się dobrze bawili.

„Wakacje Mikołajka” film

W filmie „Wakacje Mikołajka” (reżyseria: Laurent Tirard, scenariusz: Laurent Tirard i Grégoire Vigneron) przedstawione są tylko jedne wakacje. Na dodatek to te pierwsze, które Mikołajek spędza wraz z rodzicami. Mam odczucie, że produkcja filmu podzieliła swoją uwagę na dwie grupy odbiorców:dzieci i rodziców. I coś w tym rozdwojeniu jaźni poszło nie tak. Jeśli film miał zadziałać na dwóch płaszczyznach, jak książka, to wyszło nieporadnie. Wiem, że w tym przypadku to bardzo trudne zadanie. Pewnie sama tego zrobić bym nie potrafiła. dlatego nie jestem reżyserką ani scenarzystką. Z resztą kino maniaczka ze mnie tez żadna. Ale ja to widzę tak: niby graja naprawdę dobrzy francuscy aktorzy, których bardzo cenią za role we francuskich komediach (a francuskie komedie lubię, nawet bardzo).  Niby całość tworzy fajny obrazek. Niby jest zabawnie. Ale brakuje tej iskry. Nie mówię, że było źle, kiedy oglądałam film po raz pierwszy. Choć kiedy dzieci puszczały film po raz szósty to dobrze też nie było:)

W porównaniu do książki film wypadł gorzej. Jakie wniosek się nasuwa…że książka jest bezkonkurencyjna, czy też, że jestem stronnicza, bo często wolę książki od filmów…

Wydaje mi się poza wszystkim innym, że ekranizacja drugich wakacji Mikołajka, tych, które mały bohater spędził na obozie z kolegami może być znacznie ciekawsza. To podpowiedź dla producentów. Zróbcie drugą część filmu. Lepszą.

wakacje-mikolaka-ksiazki-dla-dzieci

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ