Category Archives: czytamy książki dla dzieci

Zezia i Wszystkie Problemy Świata

Dwadzieścia lat temu do głowy by mi nawet nie przyszło, że kiedyś będę swoim dzieciom kupowała i czytała książki Agnieszki Chylińskiej.

A tu bum! Dwadzieścia lat minęło i stało się!

Bez względu na to czy Agnieszkę kochasz czy nienawidzisz jedno musisz przyznać: ONA potrafi zaskakiwać. Na dodatek robi to często, z odwagą i typowym dla siebie pazurem.

Żeby nie owijać w bawełnę powiem tak. Lekturę książkę „Zezia i Giler” mam jeszcze przed sobą. Za to na pamięć znam „Zezia, Giler i Oczak”. Dostaliśmy ją w formie audiobooka, który przez dobre pół roku chodził non stop, każdego wieczoru z magnetofonu w pokoju córki. Poruszał problemy dla nas bardzo aktualne, pojawienie się trzeciego dziecka i przygotowania głównej bohaterki książki do Pierwszej Komunii Świętej. Oliwka była zachwycona. Puszczała płytę dla siebie i dla brata leżącego w sąsiednim pokoju. Zatem i ja chcąc nie chcąc słuchałam nagrania non stop.

Zezia, Giler i Oczak, Agnieszka Chylińska

Nasz ostatni nabytek to „Zezia i Wszystkie Problemy Świata”. I z tą książką wiąże się jeszcze inna historia. Bardzo krótka historia. Moja córka czytać uwielbia, ale wiadomo, nie każda książka ją wciąga. Tę książkę dostała pewnego dnia wieczorem, po powrocie z zakupów a następnego dnia przyniosła mówiąc „Skończyłam!”.

Kropka.

Uprzedzałam, że będzie krótko. Jeden dzień i łyknęła wszystko. Sama. Bez namawiania, czytania fragmentów przez mamę. BEZ AUDIOBOOKA, który przeczytałby wszystko za nią 🙂

No to chyba mówi samo za siebie

Na dodatek druga i trzecia książka zawiera ilustracje przygotowane przez autorkę, audiobook też czytany a raczej opowiadany jest przez Agnieszkę.

Zezia i Giler A. Chylińska

Chyba nie muszę, ale jednak dodam na koniec, że polecam.

A gdybyś szukał kolejnych ciekawych książek dla Twojego dziecka, zaglądnij tutaj do naszego archiwum (kliknij). Znajdziesz tam wiele recenzji książek dla dzieci w wieku od zera do 11 lat 🙂 Książki dla chłopców i dziewczynek, z literami i bez liter. A książki możesz zamówić przez internet na przykład tutaj (klik), zwłaszcza jeśli tak jak ja jesteś mamą małego dziecka i trudno Ci się wybrać na tradycyjne zakupy do centrum handlowego.

Zaglądnij też koniecznie do naszej grupy facebook Kreatywne Zabawy Dla Dzieci oraz na facebookowy fanpage.

Zapisz

Published by:

„Co to znaczy?” czyli must read każdego dziecka

„Co to znaczy?” to może nie jest najczęściej zadawane przez dziecko pytanie.
W tej kategorii decydowanie prowadzi powtarzane do znudzenia „dlaczego?”
Jednak na pytanie „co to znaczy?” zazwyczaj trudniej udzielić przystępnej dla dziecka odpowiedzi.
Bo może Ty wiesz, ale masz trudności z wytłumaczeniem dziecku zrozumiałym dla niego językiem. Bo może wiedziałeś, ale zapomniałeś. A może po prostu zwrot jest tak egzotyczny, że Ty sam nie wiesz, co oznacza. Przecież nigdzie nie napisano, że rodzic musi wiedzieć wszystko.

Na kłopoty – Kasdepke

Bez względu na to, jaki jest powód Twoich kłopotów, na ratunek przychodzi nieduża książeczka pod tytułem (pewnie już zgadłeś) „Co to znaczy… 101 zabawnych historyjek, które pozwolą zrozumieć znaczenie niektórych powiedzeń”. W zasadzie to dwie książeczki, ponieważ jedna nie wyczerpała tematu powstała druga część „Powrót Bartusia, czyli co to znaczy… po raz drugi”. Autorem obydwu jest Grzegorz Kasdepke, znany nam już z książek „Z piaskownicy w świat” oraz „Detektyw Pozytywka”.

I tym razem należą mu się słowa uznania. Nie dość, że zebrał całkiem pokaźny zbiór powiedzonek, używanych w codziennej mowie, to jeszcze wytłumaczył je bardzo zrozumiale dla dzieci. Testowałam je na 6 latku (Adam miał chyba nawet 5 lat, kiedy pierwszy raz czytaliśmy „Co to znaczy…”). Każde powiedzenie wyjaśnione jest na przykładzie prostej historyjki, jakiegoś konkretnego zdarzenia z życia głównego bohatera Bartusia. Bartuś napotyka na różne trudności, jego rodzice, wujek, dziadkowie wplątują się w przezabawne historie. W takiej atmosferze utrzymana jest cała opowieść.

A tak prezentuje się rodzina Bartusia.

co to znaczy, grzegorz kasdepke, recenzje książek dla dzieci

Rozrywka dla całej rodziny

To jedna w tych książek, które choć napisane są dla dzieci cieszą i bawią również dorosłych. Ja w każdym razie zawsze dobrze się bawię, kiedy siadamy do czytania tych „…101 zabawnych historyjek, które pozwolą zrozumieć znaczenie niektórych powiedzeń”.

Zatem polecam. A dla przypomnienia raz jeszcze linki do naszych krótkich acz treściwych recenzji dwóch innych książek Grzegorza Kasdepke „Z piaskownicy w świat” oraz „Detektyw Pozytywka”.

 

Zapisz

Published by:

Miłośnicy Książek w Krakowie

Miłośnicy Książek w Krakowie – czyli my na Targach.

W sobotę 29 października wybraliśmy się na Targi Książki. Odbywają się one co roku w Centrum Kongresowym EXPO w Krakowie. Dla nas rzut beretem, zatem impreza wydała się atrakcyjna. Co więcej. Podczas targów Nela nasza ulubiona mała reporterka, idolka mojej córki miała podpisywać książki. Zatem wszystkie książki Neli jakie mieliśmy w domu spakowaliśmy do plecaka (…w grubych i ciężkich okładkach, plecak niósł zatem Tata).

Jednogłośnie zdecydowaliśmy, że najmłodsze dziecko zostaje pod opieką dziadków, abyśmy mogli swobodniej wykorzystać czas ze starszymi dziećmi. Godzinę później okazało się, że była to jedna z najbardziej trafnych decyzji podjętych tego dnia.

Imprez masowych unikamy. Po prostu nie przepadamy za nimi. może to kwestia różnych życiowych doświadczeń. Może już „wyrośliśmy” z wielkich spędów. Nawet jeśli mają szczytny cel lub zabarwienie lekko kulturalne (jak w tym wypadku). Co więcej, wiemy że masówki ZAWSZE stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa dzieci i dorosłych. Cóż, jednak tym razem chęć sprawienia przyjemności córce wzięła górę nad rozsądkiem.

Kiedy rozsądek zawodzi

Rozsądek nieco zawiódł organizatorów. Na miejscu ludzi tłum (organizatorzy podają, że odwiedziło ich około 68 tysięcy osób). Samo dotarcie na miejsce nie było wcale takie oczywiste. Próba dojechania na duży i pojemny parking, (na którym faktycznie były wolne miejsca!) spełzła na awaryjnym manewrze i parkowaniu pod pobliskim centrum handlowym. Potem kilometrowy spacer. A co tam, odrobina ruchu nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Wręcz przeciwnie, jestem zwolenniczką rodzinnych spacerów. Zatem humory nadal nam dopisywały.

Wejście pomimo kolejki poszło szybko. Super. Próba odnalezienia stoiska Neli. Stoika oznaczone nie jednorodnie. Literka z cyferką na każdym stoisku w innym kolorze i formie graficznej. To wcale nie ułatwia odnalezienia właściwego numeru pośród mnogości kolorów, plakatów, okładek książek i zdjęć ich autorów.

A ta kolejka tutaj to do kogo? A to już do Neli. A ona już podpisuje książki? Nie wiadomo, bo z tej odległości, pośród setki rodziców z dziećmi nikt nie dopatrzył się małej kruchej dziewczynki. W wąskim korytarzu dziewczynki z rodzicami stoją dzielnie a ja czuję, że jak nie zdejmę kurtki i swetra to zaraz zemdleję. Nie ma czym oddychać. Szybko ściągam co się da z siebie, z dzieci. W jednej ręce aparat, w drugiej kurtki i swetry, trzecią trzymam za rękę syna, żeby mi w tym tłumie nie czmychnął. Tym korytarzem nadal jednak przepychają się inni ludzie do kolejnych stoisk ponieważ my stoimy ot tak po prostu w przejściu głównej alei…

Nie doczekaliśmy się. 10 minut mi wystarczyło. Spływająca potem, z zaschniętymi ustami wydałam rodzinie komendę na odwrót. Po uzupełnieniu płynów, wysuszeniu podkoszulków i ukojeniu płaczu córki niezadowolonej z takiego obrotu sytuacji ruszyliśmy dalej. Ciekawi byliśmy kogo oprócz Neli zaprosili dla nas organizatorzy. Gdzie się nie obejrzeć tam znajoma twarz. Tu Cejrowski, tam Martyna, Marzena, podróżnik Marek. Gdzie się nie obejrzeć tam tłum, kolejka, godzina czekania by przy odrobinie szczęścia uścisnąć dłoń i zrobić zdjęcie.

Drugie podejście

Córka nie poddaje się i walczy. Wróćmy do Neli, może już wszyscy poszli i będzie można dostać jej autograf na chociaż jednej z tych grubych książek, które Tata dźwiga w plecaku….

No dobrze. Idziemy. A tam nadal tłum. Tylko jakby jeszcze większy niż poprzednio – jeśli to w ogóle możliwe. Zamieszanie i zmiana stoiska, gdzie Nela będzie podpisywała książki. Wbrew dążeniem organizatorów by numery stoisk nie rzucały się w oczy i dzięki niezwykłej spostrzegawczości i sprytowi udało się nam i to drugie stoisko odnaleźć. Niestety kolejka do Neli nadal jak za PRL po papier toaletowy. I tutaj po chwili zamieszania mały sukces. Udało nam się zobaczyć Nelę i zrobić jej byle jakie zdjęcie. Fotografię zamieszczam oczywiście poniżej jako jeden z cenniejszych zasobów archiwum domowego mojej córki.

Aby ukoić nerwy mojego dziecka jakimś cudem udało się na stoisku zakupić ostatnio wydaną książkę Neli i skłonić córkę do wycofania się z tej całej sytuacji. Sytuacji w której mała, drobna, blada dziewczynka jest otoczona przez dziki tłum, gdzie każdy chce jej dotknąć.

Subiektywne podsumowanie Targów

Targi widziane z naszej perspektywy. W zasadzie ich wycinek. Z fokusem na zapewnieniu atrakcji i bezpieczeństwa głównie naszym dzieciom.

Na plus

Wielu ciekawych gości. Na prawdę ogromna liczba autorów, znanych i dzieciom i dorosłym. Wielkie nazwiska literatury światowej. Liczne spotkania i okazje do rozmowy.

Szeroka prezentacja oferty wydawniczej. Literatura popularna obok specjalistycznej, katolickiej, wojskowej, pszczelarskiej. Na targach było chyba wszystko.

Dobre oznakowanie głównych przejść, wejść, wyjść.

Na minus

Brak proporcji w wielkości zapewnionej przestrzeni dla odwiedzających w stosunku do ich liczby. A może brak pełnego rozeznania, które stoiska będą cieszyły się największa popularnością.

Zaproszono zbyt wielu ciekawych gości, którzy przyciągnęli gigantyczną liczbę osób. Gigantyczna liczba osób skupiała się wokół kilku stoisk i w tych miejscach osoby te dosłownie nie miały się gdzie podziać. Paradoksalnie ogromny plus stał się jednocześnie minusem.

Nie dostrzegłam stoiska, punktu, budki, dystrybutorów z wodą. Przy takim tłumie to powinno być oczywiste, aby zapewnić dla ludzi wodę w kilku łatwo dostępnych miejscach. Wiem, że to nie impreza gastronomiczna, ale jednak. I nie twierdze że wody nigdzie nie było. Ale ja przemierzając alejki targowe jej nie dostrzegłam.

Bardzo oblegane stoiska w głównym wąskim korytarzu!!!

Słabe oznakowanie poszczególnych stoisk. Znaki z numerami pięknie wtapiały się w typografię stoisk. Szukanie numeru na fasadzie stoiska było często jak przysłowiowe szukanie igły w stogu siana.

Jak się zorganizować przy wyjściu na imprezę tak bardzo masową?

Zatem jeśli wybierasz się z dzieckiem na Targi Książki lub czegoś innego, gdzie będzie dużo ludzi to przygotuj się lepiej niż my tym razem.

Weź zapas wody mineralnej i kanapki, bułki czy jakiś baton dla dzieci. Lepiej mieć pod ręką coś, co od razu zaspokoi niespodziewany atak głodu i pragnienie Twojego dziecka. Woda nas tym razem uratowała:)

Sprawdź alternatywne miejsca do zaparkowania samochodu. Nawet jeśli parking przez miejscem imprezy jest duży i pojemny, to dojazd na samo miejsce parkingu może się okazać bardzo trudny.

Sprawdź, wydrukuj i zabierz ze sobą plan imprezy. ustal wcześniej, gdzie znajdują się jakie stoiska, gdzie wejście, wyjście, toalety itp. Zanotuj w jakich godzinach odbywają się poszczególne wydarzenia.

Na Targi książki weź jedną książkę do podpisania zamiast pięciu:)

Baw się dobrze. I bezpiecznie. Mimo pewnych niedogodności nie żałuję, że wybraliśmy się na targi. Czy pójdziemy za rok? Poczekamy, zobaczymy…

milosnicy-ksiazek-w-krakowie-1

nela-mala-reporterka-ksiazki-dla-dzieci-targi-ksiazki

 

targi-ksiazki-w-krakowie-co-czytac-dzieciom

milosnicy-ksiazek-w-krakowie-2

targi-ksiazki-w-krakowie-co-czytac-dzieciom-1

A może i Ty byłaś na targach? Może minęłyśmy się w korytarzu:) Jakich wrażeń Targi Książki w Krakowie dostarczyły Tobie? Czekam na Twój komentarz.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Published by:

Zaklęcie na „w”

„Zaklęcie na W” autorstwa Michała Rusinka z ilustracjami Joanny Rusinek to książka, która zainteresuje dzieci w młodszych klasach szkoły podstawowej.

Tytuł wyjaśnia ten krótki cytat z książki „…wojna to takie zaklęcie. Gdy się je rzuciło na świat, to on się robił czarno-biały”. Biali to my, jesteśmy dobrzy. Czarni są źli i trzeba przed nimi uciekać.

Czy to jest książka o wojnie?

„Zaklęcie na w” to opowieść o życiu w czasie wojny. Narrację prowadzi Włodek, którego okres dorastania przypadł na trudny czas wojny. Jego najbliższa rodzina, jak wiele rodzin w tym czasie została mocno dotknięta wojennymi wydarzeniami. Jednak Włodek odczuwał i przeżywał wojnę na swój sposób. Jako przygodę, trudną i niebezpieczną, ale jednak w pewnym sensie fascynującą przygodę. Włodek realizował tajne zadania, choć jak sam przyznaje, dopiero po wojnie rozpoznał, co było tajnym zadaniem, a co nie. Umiał trzymać język za zębami, co było konieczne do realizacji tajnych zadań.

W oczach Włodka po zakończeniu wojny świat znowu nabrał koloru tzn. ludzie ponownie zaczęli je dostrzegać.

Czy to jest książka dla dzieci?

Moja ośmioletnia córka zapytana o to, czego dowiedziała się z tej książki odpowiedziała:

„Że trudno było żyć na wojnie”

Zapytałam więc, dlaczego tak myśli? Odpowiedziała mniej więcej tak:

„Ci wszyscy żołnierze przyjeżdżali, Włodek swoje zadania musiał robić jako taki jakby detektyw. Był agentem.”

Drążyłam wiec dalej, pytając co było w tym trudnego?

„Jakby go złapali to też by go wywieźli jak jego siostrę. To było niebezpieczne”.

Podsumowując. Moja córka lubi tematykę wojenną. Nie jakoś bardzo ją to fascynuje, nie bardziej niż gry na tablecie. Po prostu widzę po jej pytaniach, po reakcji na migawki z filmów dokumentalnych, które czasem oglądamy, że jest ciekawa. A to dobry początek.

I tak sobie myślę, że  podsuwając dziecku tego typu książki możesz rozbudzić w nim zainteresowanie historią. Możesz mieć nadzieję, że będzie to procentowało w przyszłości. Że jesteś o krok bliżej do wychowania człowieka świadomego historii swojego kraju. Dlatego uważam, że to kawał dobrej roboty napisać taką książkę. Sięgającą do wydarzeń z historii naszego kraju i przekładającą te trudne rzeczy na język dziecięcy. Opowiadającą o wojnie w tak przystępny dla dzieci sposób.

Na koniec tylko wspomnę, że książka ta powstała w oparciu o prawdziwą historię Włodzimierza Dusiewicza.

zaklecie-na-w-michal-rusinek-ksiazki-dla-dzieci

Published by:

5 powodów by czytać dziecku, o których nie powie Ci żadna przykładna mama

5-powodow-by-cztac-dziecku-ksiazki-dla-dzieci

Czytanie. Bez względu na to, czy to lubisz czy nie, czasem na pewno czytasz swojemu dziecku. Aby Ciebie zmotywować do częstszego czytania razem z dzieckiem zapraszam do przeczytania krótkiego tekstu.

5 powodów, dla których warto czytać dziecku, o których nie powie Ci żadna przykładna mama

  1. Odpoczywasz. Nie musisz biegać za dzieckiem, karmić, przebierać, możesz siedzieć, albo nawet leżeć. Taki luksus. Fakt, musisz łapać oddech i intonować, żeby czytanie było ciekawsze dla słuchacza, jednak w pozycji siedzącej i leżącej. Po całym dniu biegania to mila odmiana.
  1. Dziecko jest w jednym miejscu. To prosta konsekwencja punktu pierwszego. Choć nie zawsze dokładnie tak to działa. Ale jak zaczniesz czytać coś ciekawego jest szansa, że dziecko przysiądzie obok Ciebie. Nudne książki odrzucaj od razu. Te, które nudzą dziecko, rzecz jasna, nawet gdyby dla Ciebie były niezwykle interesujące i zabawne. Wybieraj takie książki, które przyciągną Twoje dziecko, ułożą je w pozycji siedzącej lub leżącej i dadzą Tobie trochę oddechu 😉
  2. Cisza. Jeśli dziecko chce słyszeć to, co czytasz, musi być cicho. Inaczej to nie działa. Jeśli się uda to czas czytania może być tą wyczekiwaną chwilą w ciągu dnia, kiedy dziecko jest cicho. Rodzeństwo się nie kłóci miedzy sobą. Dzieciaki nie wrzeszczą, nie krzyczą, że czegoś od Ciebie chcą. Jeśli czasem się zdarzy wołanie o picie albo siku, to bądź czujna, to pierwszy sygnał, że książka może być nudnawa.
  3. Dziecko słucha. Czasem to jest jedyna chwila w ciągu dnia, kiedy Twoje dziecko Ciebie słucha. Przecież każdy ma takie dni. Ty sobie, dziecko sobie. Na innych orbitach, bez szans na spotkanie i pójście jednym torem… Jeśli w taki dzień zaczniesz czytać Twojemu kochanemu dziecku, możesz zyskać poczucie, że jednak Ciebie słucha. Przynajmniej wtedy.
  4. Dziecko zyska dobre wspomnienia. Ty zyskasz opinię porządnej matki Polki. Taka sytuacja win-win, kiedy obie strony wygrywają. No tak, czytanie cenna sprawa. Wspólny czas, doświadczenia i cała ta reszta. I ja się z tą całością zgadzam. Całkiem na serio o czytaniu już napisałam, w tym oto wpisie „Dlaczego warto czytać dzieciom”. Patrząc na moje dzieci widzę, że to działa. Ale jak już brak mi sił wieczorem, żeby złapać oddech przed kolejnym zdaniem w książeczce to przypominam sobie te 5 powodów i wtedy ruszam dalej.

Dobranoc…

 

Spodobał Ci się ten wpis? A może się z nim nie zgadzasz? Napisz mi o tym w komentarzu.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Published by:

„Wakacje Mikołajka”

„Wakacje Mikołajka” dziś w nieco innym kontekście.

Mikołajek zawojował nasze (minione już niestety) wakacje. Przeczytaliśmy „Rozrywki Mikołajka”, „Szkolne Przygody Mikołajka”, „Nowe Przygody Mikołajka” i „Wakacje Mikołajka”. Te ostatnie nawet ze 3 razy. Plus kilka razy oglądaliśmy film pod tym samym tytułem, powstały na bazie książki. Nasze wcześniejsze spotkania z klasycznym „Mikołajkiem” opisałam we wpisie „Mikołajek”.

wakacje-mikolaka-ksiazka-kontra-film

Wszystkie książki utrzymane są w podobnym stylu, napisane ze specyficznym poczuciem humoru. Cała seria trzyma poziom, to trzeba przyznać. Choć Goscinny i Sempe są autorami tylko dwóch z wymienionych przeze mnie książek. Pozostałe dwie książki „Rozrywki Mikołajka” oraz „Szkolne Przygody Mikołajka” powstały – tutaj cytat z okładki – „Na podstawie książek Goscinnego i Sempego”.

Wydawało mi się, że w trakcie lektury można wyczuć różnicę w stylu, w jakim napisane są książki. Jednak są to tylko niuanse i po głębszym zastanowieniu nie mam pewności, czy moje odczucia nie wynikają z faktu, że czytając miałam świadomość iż książki wyszły spod pióra innego autora…

„Wakacje Mikołajka” – książka kontra film

Dziś jednak o tym, co lepsze, ciekawsze, zabawniejsze, bardziej wciągające, książka czy może jednak film?

„Wakacje Mikołajka” książka

Książka opisuje dwie wakacyjne sytuacje. Tak, jakby kolejne wakacje głównego bohatera, rok po roku.  Pierwsze wakacje Mikołajek spędza nad morzem z rodzicami, drugie wakacje na obozie z kolegami. Zarówno czas z rodzicami jak i z kolegami obfituje w przezabawne sytuacje. Książka jest wciągająca, pełna specyficznego uroku. Trochę w stylu retro (a jakże by inaczej). Klasyczny „Mikołajkowy” humor trafia na jednej płaszczyźnie do dzieci, na innej płaszczyźnie do rodziców. To bardzo subtelne szczegóły, trudne do przekazania wprost. Jedno zdanie podsumowujące rozdział zawierające zawoalowaną aluzję, żart. Rodzic zrozumie to po swojemu, dziecko po swojemu. Obydwoje uśmiechną się pod nosem, albo parskną śmiechem. Choć każde będzie śmiało się z czegoś innego, obydwoje będą się dobrze bawili.

„Wakacje Mikołajka” film

W filmie „Wakacje Mikołajka” (reżyseria: Laurent Tirard, scenariusz: Laurent Tirard i Grégoire Vigneron) przedstawione są tylko jedne wakacje. Na dodatek to te pierwsze, które Mikołajek spędza wraz z rodzicami. Mam odczucie, że produkcja filmu podzieliła swoją uwagę na dwie grupy odbiorców:dzieci i rodziców. I coś w tym rozdwojeniu jaźni poszło nie tak. Jeśli film miał zadziałać na dwóch płaszczyznach, jak książka, to wyszło nieporadnie. Wiem, że w tym przypadku to bardzo trudne zadanie. Pewnie sama tego zrobić bym nie potrafiła. dlatego nie jestem reżyserką ani scenarzystką. Z resztą kino maniaczka ze mnie tez żadna. Ale ja to widzę tak: niby graja naprawdę dobrzy francuscy aktorzy, których bardzo cenią za role we francuskich komediach (a francuskie komedie lubię, nawet bardzo).  Niby całość tworzy fajny obrazek. Niby jest zabawnie. Ale brakuje tej iskry. Nie mówię, że było źle, kiedy oglądałam film po raz pierwszy. Choć kiedy dzieci puszczały film po raz szósty to dobrze też nie było:)

W porównaniu do książki film wypadł gorzej. Jakie wniosek się nasuwa…że książka jest bezkonkurencyjna, czy też, że jestem stronnicza, bo często wolę książki od filmów…

Wydaje mi się poza wszystkim innym, że ekranizacja drugich wakacji Mikołajka, tych, które mały bohater spędził na obozie z kolegami może być znacznie ciekawsza. To podpowiedź dla producentów. Zróbcie drugą część filmu. Lepszą.

wakacje-mikolaka-ksiazki-dla-dzieci

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Published by:

„Detektyw Pozytywka”

„Detektyw Pozytywka” i jego przygody

Grzegorza Kasdepke, autora „Detektywa Pozytywki” znaliśmy (ja oraz dzieciaki) z opisywanej wcześniej książki pod tytułem „Z piaskownicy w Świat”(kliknij, żeby zobaczyć wpis o tej książce).

Okazało się jednak, że „Detektyw Pozytywka” to zupełnie inna historia. Precyzyjnie rzecz ujmując to wiele historii, opowiadających o przygodach tytułowego Detektywa Pozytywki. Detektyw prowadzi własną Agencję Detektywistyczną. W związku z tym oraz z faktem, że chętnie pomaga mieszkańcom kamienicy, spotyka go wiele zaskakujących sytuacji.

Zagadki dla małych i dużych

Każda z historii to osobny rozdział. Każda zawiera w sobie zagadkę dla małego czytelnika. Zatem uważnie czytamy i słuchamy jak autor opowiada o tym, co nowego przydarzyło się Detektywowi. Na koniec rozdziału pada zagadka. Wtedy młodzi czytelnicy próbują znaleźć rozwiązanie. Zagadki są czasem dosyć proste, innym razem trudne. Jedne zagadki bez problemu rozwiązuje sześciolatek, inne zagadki wymagają większego wysiłku nawet dla ośmiolatki.

detektyw-pozytywka, ksiazki-dla-dzieci

detektyw-pozytywka-co-czytac-dzieciom

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Published by:

Mikołajek

Polecane książki dla dzieci, Mikołajek, moje odkrycie tego sezonu wakacyjnego:)

Mikołajek, czyli „Le Petit Nicolas”. Autorem książek jest René Goscinny, ilustracje są autorstwa Jean-Jacques Sempé.

W serii ukazało się kilka książek opowiadających o przygodach niesfornego Mikołajka i jego kolegów. O tak, bez kolegów to nie byłoby tej książki. Towarzyszą mu non stop w szkole i na podwórku. Za nami już „Mikołajek” oraz „Mikołajek i inne chłopaki”. Jesteśmy w trakcie książki „Mikołajek ma kłopoty”. Każda z nich opowiada o kolejnych przygodach niesfornego Mikołajka.

Czytamy „Mikołajka” całą rodziną

Ja w tych książkach uwielbiam ilustracje i niebanalne poczucie humoru autora. Połączenie sprawia, że sama z niecierpliwością czekam na kolejną część historii Mikołajka. Choć film „Mikołajek na wakacjach” nie jest moim ulubionym, to na książkę mam ochotę. Mam nadzieję, że przy najbliższej wizycie w bibliotece uda mi się ją wypożyczyć. Nie popadam jednak z wielką euforię, jeśli chodzi o wartości edukacyjne, dostrzegam ich w tej książce niewiele. Niosą wartość czysto rozrywkową, również dla mnie… mnie przecież tez coś od życia się należy.

Dzieci lubią zabawne przygody Mikołajka. Chyba głównie dla tego, że przypominają im ich własne pomysły. Pomimo, że czasy opisane w książce już minęły, to zabawy i nietypowe pomysły dzieci pozostały niezmienione. Moje dzieciaki zauroczone opowieściami słuchają i zerkają na ilustracje. Ostatnio nawet wymyśliły zabawę, w której mieliśmy przywoływać imiona bohaterów pojawiających się w tej książce. Tak powstała zupełnie nowa, odświeżona wersja zabawy z piłką.

Wracając do książki… spójrz tylko, zachwycające choć bardzo proste, czarno-białe ilustracje.

ksiązki dla dzieci, wspieranie rozwju dziecka

A czytać można wszędzie. Latem również na trawie. W zasadzie na trawie to nawet ciekawiej.

ksiązki dla dzieci, wspieranie rozwoju dziecka, Mikołajek

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Published by:

Tajemnica Człowieka z Blizną… czyli odkrywamy książki Pawła Beręsewicza

„Noskawery”

Pierwsza książka Pawła Beręsewicza, która trafiła w nasze ręce to „Noskawery”. Książka podsunięta Oliwii podczas warsztatów czytelniczych przez Panią Polonistkę, która dostrzegła iskrę zapalonego czytelnika w oku mojego dziecka:). Mimo dziwacznego tytułu książka okazała się świetna. W sam raz dla 8 latki. Opisująca w sposób alegoryczny ciągłe podążanie nastolatków (i nie tylko) za modą. Droga, która nie może zakończyć się sukcesem, ponieważ moda zmienia się tak szybko. Pouczająca dla dzieci i rodziców.

„Tajemnica Człowieka z Blizną”

Po warsztatach czytelniczych przyszedł w szkole czas na spotkanie autorskie z P. Pawłem. Wówczas Oliwia kupiła sobie kolejna książkę o intrygującym tytule „Tajemnica Człowieka z Blizną”. Otrzymała autograf od autora a nawet przeprowadziła z nim krótki wywiad (choć tak na prawdę to było chyba odwrotnie, ponieważ onieśmielona Oliwia niewiele była w stanie powiedzieć:)). Potem przyszedł czas na lekturę. „Tajemnica Człowieka z Blizną” to ciekawa książka przygodowo-kryminalna (z tym kryminałem chyba trochę przesadziłam, nie wiem czy istnieje taki gatunek książek dla dzieci). Młody bohater stara się wyjaśnić rodzinną tajemnicę a przy okazji dowiaduje się co nieco na temat życia w Polsce w latach osiemdziesiątych XX wieku (np. o kolejkach w sklepach, zakupach na kartki i ZOMO). Napisana z poczuciem humoru, to tego niebanalne ilustracje. Polecam ze względu na aspekty edukacyjne oraz rozrywkowe. Książka zdobyła nagrodę im. Kornela Makuszyńskiego.

„Czy Wojna Jest Dla Dziewczyn?”

To trzecia książka tego autora. Chciała koniecznie ją kupić podczas wspomnianego powyżej spotkania z autorem, niestety nie było jej dane (wyczerpały się zanim dotarła do stoiska). Ale baczne oko wychowawczyni wypatrzyło czym interesuje się Oliwia. Dzięki temu książka ta trafiła do Oliwii jako nagroda na koniec roku szkolnego. Córka łyknęła ją (dosłownie!!!) w jedno popołudnie. Nie wiem na pewno jak podsumować tą książkę. Czy to opis wojny widziany oczami dziecka? Raczej opis zła. Oswaja wojnę? Być może… Na pewno to zdecydowany komunikat, że wojna to zło, które ma wpływ na konkretnego człowieka – tutaj kilkuletnia dziewczynkę.  Książkę polecamy. Na pewno poszerza świadomość dziecka, z którym rodzicom trudno tak po prostu rozmawiać o wojnie. Zapisała się w mojej i córki pamięci.

książki dla dzieci, paweł beręsewicz, tajemnica człowieka z blizną

książki dla dzieci, paweł beręsewicz, czy wojna jest dla dziewczyn

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Published by:

Z piaskownicy w świat

„Z piaskownicy w świat” Grzegorza Kasdepke to książka, która swoje u nas odleżała. To prawdopodobnie dlatego, że córka dostała ją, kiedy była jeszcze na nią za mała. Ale kiedy już podrosła i zaczęliśmy ją czytać okazało się, że to na prawdę ciekawa książka dla dzieci. Tym bardziej, że Oliwka lubi książki podróżnicze i wszelkie książki opowiadające o świecie.

Czego dziecko dowie się z tej książki?

Dziecko dowie się na pewno kilku ciekawych rzeczy o wielu różnych krajach świata. Nie jest to co prawda kompendium wiedzy, ale tez nie taka miała być rola tej książki. To książka dla dzieci, wiec opowiada o tym co najważniejsze w wybranych krajach świata w bardzo przystępny dla dziecka sposób. Każda historyjka opowiada o innym państwie. Każda historyjka jest pełna humoru. Nawiązuje do zabawy dzieci w piaskownicy, na podwórku. Obserwując reakcje moich dzieci jestem przekonana, że jest bardzo zrozumiała dla dzieci.

Rysunki zastępują niektóre wyrazy

Co zasługuje na odnotowanie to to, że tekst to nie tylko słowa pisane, ale również obrazki. Pokazałam to na zdjęciu. Dzięki tym obrazkom możesz zaangażować do wspólnego czytania razem z Tobą dziecko, które jeszcze nie zna liter i nie czyta. Zaangażowanie dziecka sprawia, że zapamiętuje więcej. Obrazki sprawiają, że książka jest łatwiejsza w odbiorze i wiedza, która autor chciał przekazać najmłodszym łatwiej do nich trafia i zostaje w pamięci. Tym sposobem również Adam, zanim jeszcze zaczął składać literki mógł aktywnie uczestniczyć w czytaniu książek.

ksiązki dla dzieci, wspieranie rozwoju dziecka, Z piaskownicy w świat

ksiązki dla dzieci, wspieranie rozwoju dziecka, Z piaskownicy w świat 2

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Published by: